poniedziałek, 31 marca 2014

Elvaston Catsle- Derbyshire (dużo nudnych zdjęć:P)

Nowe miejsce zamieszkania wiążę się rownież z nowymi terenami do zwiedzania. Tak więc w niedzielę 30.03, nasz ukochany mężczyzna postanowił nas zabrać na pierwszą wyprawę do pobliskiego Elvaston Castle  (Elvaston_Castle). 
Wypad udał się nam w 100%. Mnóstwo miejsca do biegania i piknikowania, pelno zieleni, uroczy pałacyk, ruiny, stary cmentarz, ukryte ścieżki i droga naokoło jeziorka .Pogoda również nam dopisała, było bardzo ciepło i mogliśmy wreszcie pozbyć się tych paskudnych czapek. Dominik był zachwycony, w szczególności keidy widział psy, których było od groma. Nie mam weny na dłuższą notkę, dlatego zapraszam na wyprawę fotograficzną. 





















O ten mnie mamo straszył!!!!










Piotrka ulubione:*





niedziela, 30 marca 2014

Między ludźmi w nowym miescie

Ciężko jest wstawać ze świadomością, że pomimo pobudki po 7-ej, spało się tyle samo co zawsze;/.
Mniejsza o to, dzisiaj chcialam wam napisać kilka slów na temat mojego nowego miast i dzielnicy w której mieszkam.  Już kilka dni po przeprowadzce zobaczyłam dziwny przypadek migracji piżamowych mimoz. Praktycznie codziennie mija nasze okno conajmnije jedna angielska mimoza, ubrana w uroczą piżamkę w panterkę bądź zebrę. Tuz za nimi,  dziesięć razy na dzień mija nas pewna para mieszkająca dwa domy dalej. Do dziś nie udało mi się dojść, po co jest ta wędrówka ludów w ich wykonaniu. Obok nas mieszka zaś niepełnosprawna, starsza kobieta, której córka już na wejściu uprzedzila nas, żeby zamykać na klucz wspólne wejście na tyły domu. Nie wiem czemu, skoro kobieta ledwo się rusza i raczej nie zwiałaby manewrując ostro balkonikiem. No, moze po prostu się boi? Widujemy również czestsze przypadki przemycania partnerów seksualnych do swoich domów, tak nam sie przynajmnije wydaje, skoro delikwent wpuszcza swoją ofiarę do domu dopiero po uważnej obserwacji, czy nikt go nie widzi. My widzimy, mamy duże okna prosto na główną ulicę. Teraz mieszkamy w szeregowcach, to ciężko jest udawać, że o niczym się nie wie.  Często tez slyszymy wesołe powitania z ust obcych ludzi, których oczy wydają się wychodzić z orbit, a kilka dni temu widzialam przypadek człowieka- pawiana. Idąc ulicą z dzieckiem, mniej wiecej o godzinie 13.30, mijałam urocza parę anglików (lat ok. 30). On całkiem normalny, ona również i nagle ni z tego, ni z owego on ściaga porty i pokazuje jej cos na swoich bialych pośladkach. Całkowicie naturalnie, jak u lekarza, przy sklepie i na widoku moich wielkich oczu. Nagle facet mnie zobaczył, podciągnął spokojnie spodnie i mówi: Przepraszam, że musialaś to widziec, a ja w śmiech. Jego kobieta tez już nie wytrzymała. No bez jaj, dziwne rzeczy widywalam, na ludzi wyglądających jak z kosmosu już nawet nie reaguje ale golej dupy anglika jeszcze nie widzialam. Przynajmniej na żywo.
Na zakończenie ,opiszę jeszcze zwiedzanie miasta z PIotrkiem. Co mnie nie zabierze z domu (czy do sklepu, czy do centrum), slyszę tylko tak :
- Tutaj walnąłem jednego kolesia, który się do mnie darł
- Tutaj jest fajny klub, kiedyś pojdziemy
- Tutaj kiedyś pilem piwo z jedną laską
- Tutaj stoją dzi...ki( z tego to ośmialam się najbardziej, na moje pytanie skąd wie, stwierdził, ze to widać od razu i zaczął mi je pokazywać. Rzeczywiscie, już wiem jak je odróżnić od normalnych kobiet)
- tutaj ktoś wjechał w stragan ciapatemu. A ten wybiegł ze sklepu i zaczął: AGULGUGYDU< GULGULGULGUL
- TUtaj jest Westfield( centrum handlowe), tam silownia, tu asda
- Tu jest rondo które ma kształt pentagonu
I wiele innych, oczywiscie wszystko prawie z samochodu. Dobrze, że miałam mame |Piotrka, która miasto zna, no i wreszcie  mam też kolezanki.

wtorek, 25 marca 2014

Trzynaście miesięcy za nami!

To był zdecydowanie trudny miesiąc, dla nas wszystkich.
Dominik w nowym domu odnalazł się najszybciej z całej rodziny. Jak tylko przekroczył próg  nowego lokum, jakby jakaś iskra elektryczna przeszyła jego ciało. Wiatraczek w małej dupce odpalił, a małe stópki zaczęły śmigać po panelach jak huragan i trwało to do północy. 
TUP< TUP< TUP w całym domu rozbrzmiewa od jakiejś 6.30 rano.  Tym bardziej, że ściany cienkie jak papier, a z sufitów tynk sie  sypie :P.  O domu napiszę w innym poscie bo to dłuższy temat.
W ciągu ostaniego miesiaca, Donus zrzucił troszke z wagi, gdyż choroba nie pozwalała mu się zbytnio objadać, a sylwetka sie jakby wysmukliła i zabrakło tych pucołowatych polików i drobnych waleczków na nóżkach.  Zaczeły też wyłazić zeby trzonowe i ostatnia dwójka dolna Zębów więc mamy juz dziesięć,  jedenasty w drodze.  
Wczoraj młody dostał ostatnia dawke szczepień i był bardzo dzielny. Trzy wielkie igły, trzy szybkie ukłucia i trzy krótkie płacze, a w końcowej fazie szeroki usmiech. Pneumokoki i menigokoki nam juz nie straszne:) Przy okazji dowiedziałam sie od koleżanki, ze w zalezności od rejonu dzieci mają szczepienia w różnym czasie i dawkach. Jej synek miał zupełnie inaczej to rozłożone, a teraz czekaja go jeszcze dwa szczepienia w 12-tym i 13-tym miesiącu. My mieliśmy tylko w 12-tym.

Co się tyczy nowych umiejętnosci, to w nowym domu rozwijają się one o wiele szybciej. Dominik, do tej pory mała zabełda (po mamusi), nagle stał sie bardzo ostrozny. Musial nauczyc sie biegac po panelach tak, żeby z kazdym krokiem nie tłuc sobie pupy. Nauczył się także schodzić z progów, łóżek. W poprzednim domu miał wszystko na równo wiec nie musiał się martwić potłuczonym brzuchem, a tu wyrżnął na progu już w pierwszy dzień. I nie są to typowe spadki, tylko wysokie na 20-ścia centymetrów. Dodatkowo, jego mowa cały czas jest coraz bardziej rozwinięta,  a jak się nie zwraca na niego uwagi bądź go nie słucha to potrafi do kogoś podbieć, szczypnąć i krzyknąć :E,E! Zaczęła się tez faza na przytulanie, maskotki na reszcie się na coś przydaja i potrafia utulic dziecko kiedy ma zly humor. Nawet teraz biega z  różowym kotem (dobrze, że go kupiłam!), wałuje sie po nim na wykładzinie, która jest tylko w przedpokoju na górze i tuli go na 100 różnych sposobów. Pantera od dziadków tez robi furorę.
Zadziwia mnie rezolutność tak malego dziecka i jak słucham opinii niektórych rodziców, że takie maluchy to jeszcze nic nie rozumieja to nóz sie w kieszeni otwiera. przeciez on połowe zachowań ma po nas. POwtarza wszystko co się da, a jak widzi książeczke to próbuje ją czytac po swojemu (czytam mu od roku prawie). 
Fajnie wyglada tez, kiedy ktos się ubiera do wyjścia on podbiega, robi PAPA ze łzami w oczach i rzuca się na nogi, zeby go wziąć ze sobą.
O samych umiejętnościach mogłabym pisać jeszcze długo, bo co chwilę coś mi sie przypomina ale wiem, że za kilka dni rozwinie się to w cos zupełnie innego.
Dużo w naszym życiu zmieniła też ostatnia choroba małego (trzydniówka wzięta z zajec w bibliotece). Wybił się z usypiania o stalych porach, nie chciał jeść, wogóle słabo śpi i dzisiaj była pierwsza noc od nie pamiętam kiedy, która przespał caluteńką bez ani jednej pobudki (pewnie przez szczepienie). Sama przeprowadzka była dla nas małym wybawieniem, bo Domiś znowu odżył.  Przy okazji miał detoks od komputera i telewizji (bajki) i kiedy idziemy do znajomych na kawe, a młody widzi bajke na ich dużym telewizorze, to zaczyna sie cieszyc jak "Głupi do sera". 
Zadziwiające jest też to, ze pomimo tego, ze panele uwielbia, to jednak kiedy chce usiąść, szuka dywanika bądź czegoś innaego byleby nie na zimnej podłodze. Przywyczaił się jednak do wykładzin, dobrze, ze ma swój dywanik i mate.
 Zaczął tez fajnie usypiać wieczorem, o 20-tej odkłada się go do łóżeczka i jak do tej pory, trzeba go było 500 razy odkładac, głaskać itd, tak teraz sam w 10 minut usypia i nie trzeba się o nic martwić. Tylko wstaje o 6-tej, no cóz coś za coś. Pora sie przywyczajać do wczesnych pobudek.
Kupilismy mu tez po okazyjnej cenie stolik i dwa krzesełka używane (seria mamut z Ikei), gdyż co nie weżmie do raczek (książka, klawiatura).  zaraz szuka krzesła i odkłada jak dorosły na stoliku, może się powoli przyzwyczai do tej nowości.
Oczywiscie w nowym domu, nagle zaczał się też podobać jeżdzik. Wsiada na niego i krzyczy, zeby ktoś przyszedli go woził. Narazie sam potrafi jeżdzić tylko do tyłu, do przodu jest jeszcze za bardzo skomplikowane ale frajde ma niezłą. 
Dobra chyba tyle, na dniach zaczne uzupelniac zaległości blogowe, a teraz ide uzupelnić zaległości serialowe:P

nowy plac zabaw


zakupy w Primarku:P Smycz to najlepszy przyjaciel matki!!!























Przy okazji Donus uwielbia jeść świezą cebulę. Do tego stopnia, że siła trzeba mu ją zabierac kiedy już caly jest czerwony a z oczu lecą łzy jak grochy!:)


piątek, 7 marca 2014

Nowy etap- krótko i na temat

Dzisiaj zdecydowanie i krótko. O! Mogę polskie znaki, nie wiem od czego to zależy, czasami czuje sie jak analfabeta już w tej zacofanej Anglii. Jutro o 11 odbieramy klucze do nowego domu. Nowy dom, nowe miasto, nowe życie. Wszystko zmienia się tak szybko jak w kalejdoskopie. jest praca, nie ma pracy, problemy, radość, zły nastrój, szczęście. Rodzice P. zjeżdżają, za miesiąc przylatuje moja babcia, w końcu musi ktoś zostać z Dominikiem kiedy matka wreszcie ruszy cztery litery do roboty. Jak długo można siedzieć na zasiłkach i żyć w loooksusach? (ironia, osttanio nawet nie mialam na fryzjera i musialam sobie sama grzywke podciać). Następny post będzie napisany już z nowego domu ale kiedy? Tego nie wie nikt, najpewniej za miesiac, jak wreszcie ktoś laskawie podłączy nam internet.  
 Vana na przeprowadzke udało się zamówić tylko dlatego, że ktoś zrezygnował. W domu panuje chaos i ogolny burdel, a wczoraj przyszły na swiat moje dwie małe kuzyneczki! Zostałam ciocią! Jak mi ich mama pozwoli, będę mogla przelać na nie odrobinę z mojej nie ograniczonej miłości:).
Wiosna przybyła, bocianów ni ma, jest za to PANTERA. Przybyła do nas dziisja (od dziadków), z "ciepłych krajów" i zostala najlepszym towarzyszem Domińka. sami zobaczcie i rozkoszujcie się ostatnią dawką zdjęć przed dłuższą przerwą:). Pozdrawiamy, trzymajcie kciukasy.
P.S Jestem bardzo ciekawa reakcji D. na nowy dom i otoczenie.


















a tak właśnie jem; na leżąco!

 A tutaj reakcja na nową zabawkę:)